• Wpisów:112
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 14:43
  • Licznik odwiedzin:6 867 / 2105 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez:
http://czekoladovee.pinger.pl/

1. TT vs. Facebook?
Facebook
2. Ulubiony owoc?
Jabłko
3.Piosenka której dziś słuchałaś?
Ke$ha C'mon
4. Hobby?
Lubię malowac, pisac, śpiewac, tańczyc i uprawiac sport
5. Zima vs. Lato?
Wole Lato ale w Styczniu mam urodzinki więc :>
6. Do jakiej klasy chodzisz?
Pierwsza gimnazjum
7. Frugo vs. Tymbark?
Frugo
8. Jaką masz średnią na półrocze?
4.53
9. Masz zwierzaka?
Pieska, dwa koty i chomika :>
10. Ulubiony obiad :>
Hmm... NALEŚNIKI :>

Nominuję:
http://jedenxkierunekxonexd.pinger.pl/
http://directioners14.pinger.pl/
http://everything.about.u.pinger.pl/
http://fanka1d.pinger.pl/
http://when-you-say-goodbye.pinger.pl/
http://adulaa.pinger.pl/

Wasze pytanka:
1. Jak długo jesteś już fanką 1D i dlaczego ich polubiłaś?
2. Jaki prezent najbardziej chciałabyś dostac?
3. Masz rodzeństwo?
4. Lubisz The Wanted?
5. W której jesteś klasie?
6. Twoje ulubione miejsce?
7. Co lubisz robic w wolnym czasie
8. Jakie jest twoje największe marzenie?
9. Z kim z pingera najbardziej się dogadujesz?
10. Facebook vs. Nk
 

 
Hej Wam
Nie wiem czy ktokolwiek tu mnie jeszcze pamięta...
Nie było mnie tu w końcu dosyc długo...
Ale chciałam Was przeprosic w sprawie tego opowiadania, po prostu... Wiele się ostatnio wydarzyło, w mojej rodzinie... i jakoś tak odsunęłam się od tego... I przez to nie mam pomysłu na kolejne rozdziały...
Przepraszam
Ale... zaczynam nowe opowiadanie i takie pytanie... Czy chcielibyście abym je tu zamieściła?? Czy macie mnie już dosyc przez moje zachowanie??
To jak? :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Rozdział VI

- Chce tylko pogadać!
- Ale ja nie chcę… - powiedziałam już zadziwiająco cicho – Proszę puść mnie…
- Nie…
- Zayn ja… - nie dokończyłam, gdyż on połączył nasze usta w pocałunek… Niby tak tego pragnęłam, ale nie mogę tego zrobić… On ma dziewczynę… Nie mogę… Szybko go odepchnęłam i uderzyłam w twarz
- Co ty sobie wyobrażasz?! – warknęłam, a oczy zrobiły mi się szklane
- Ja… myślałem… - chłopak jąkał się i był w szoku
- Wyjdź stąd… - powiedziałam i wskazałam ręką na drzwi…
- Ale... – ścisnęłam oczy, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach
- Wyjdź…
- Van… Przepra…
- Wyjdź! – krzyknęłam, nie spoglądając nawet na niego… Chłopak po chwili odpuścił mój pokój trzaskając drzwiami… Upadłam na łóżko i zaczęłam cicho płakać… Dlaczego on to zrobił… Po gówno! Po prostu….. On nawet sobie nie wyobraża ile dla mnie taki pocałunek znaczy… A dla niego to tak… Arrr…
Otarłam łzy… Nie mogę przez niego płakać… Będę tylko wodę traciła… Podniosłam się do pozycji siedzącej i wzięłam głęboki oddech
- Co za debil… - syknęłam cicho, jakoś to moje uczucie jakby się zmieniło… Czułam złość, wręcz wściekłość… Ale… Nie no, nie wiem co zrobić…

W tym samym czasie
- Coś ty jej znowu zrobił! – spytał wściekły Niall, spoglądając na Zayna
- Nic…
- Nic?! Jakby tak było to by się nie darła!
- Pocałowałem ją… - wyszeptał, prawie niesłyszalnie
- Co? – wysokość jego tonu zmalała
- To co słyszałeś – mulat spojrzał w oczy blondyna
- Po gówno…? Miałeś z nią tylko pogadać…
- Tak wyszło… Po prostu…
- A co z Perrie? Masz zamiar jej powiedzieć? – spytał, na co Zayn przecząco pokręcił głową – No tak, tak jest przecież najlepiej… Ale coś Ci powiem, jeszcze nie widziałem człowieka który jest aż tak ślepy…
- O co ci chodzi?
- O co?! O to, że kocha Cię najpiękniejsza i najwspanialsza dziewczyna na świecie! Nie masz pojęcia ile dla niej znaczysz! Ona zrobiłaby dla ciebie wszystko! Rozumiesz?! – krzyczał, a łzy napłynęły mu do oczu, ale szybko je przetarł – Nawet nie wiesz jakie masz szczęście… Ale jak widzę, nie potrafisz tego docenić…
- Niall… Czy tobie chodzi o…
- Tak o Vanesse kretynie!!! - warknął
___________________________________________
Proszę, miałam nie dodawac... Ale po przeczytaniu jednego komentarza... Zdecydowałam że nie zawieszę bloga :> A co do rozdziałów o będę dodawac w weekendy :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Przepraszam bardzo ale... Zawieszam bloga...
To przez to że ostatnio opuściłam się w nauce, muszę się dużo uczyc i nie mam czasu ani wany na opowiadanie... A poza tym wydarzyła się tak... sytuacja... Która mnie po prostu przerosła Przepraszam... Mam nadzieję, że mi wybaczycie
P.S Ja dalej będę czytac i komentowac wasze opowiadania, o to się nie martwcie :>
  • awatar Gość: nie to zebym się wtrącała bo nie wiem ile ci schodzi na[pisanie jednego opowiadania ale jezeli masz czas komentowac i wogole to moglabys miec i czas wstawiac cos nowego,nie wiem czy wiesz ale kazdy z nas kazdego dnia a nawe gdy jest na kompie to sprawdza czy przpadkiem nie napislalas nastepenego rozdzialy, kirktorzy maja ci zapisane w zkladkach inni daja znajowych twoj blog. doszlas tak daleko i chcesz to skonczyc. niektorzy inni ktorzy przesadzaja z tymi komentarzami ze cie lovciaja to oni zyja tymi opwiadaniami<choc to nie jest normalne> inni dzieki nim pograzaja isę w fantazji dziei tobie marza ze bede dla kogoś kim waznym. tyle na tezn temat, powodzenia z nauka
  • awatar Natulax: Nie! Nie rób nam tego! Przecież nie wytrzymam nerwowo jeśli nie będę czytała Twoich rozdziałów!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział V

Otworzyłam oczy… Ta przerażająca biel… Dziwiło mnie to, że stoję, bo dobrze pamiętam to co się wydarzyło… Wypadek… Kolejny wypadek… Nagle usłyszałam jakieś ciche mruczenie i szloch, odwróciłam się od okna przy którym stałam i ujrzałam… Nialla… Miał nogę i rękę w gipsie a głowę owiniętą bandażami… Siedział na krześle przy łóżku szpitalny… Powoli do niego podeszłam
- Niall – wyszeptałam, ale on nie reagował – Niall! Niall cholera! – dalej nic… Wtedy spojrzałam na osobę leżącą na łóżku… To niemożliwe… Nie… Jak… To byłam ja…… Ale…. Boże to niemożliwe… - Jak… - i nagle… ciemność

Miesiąc później
Jestem w domu od tygodnia… Nawet święta i nowy rok spędziłam w szpitalu… Po wypadku została tylko blizna na szyi i oczywiście… wspomnienia, jeśli tak to można nazwać… Jednak odkąd jestem w domu Niall się do mnie nie odzywa… A ja nie wiem dlaczego… Kiedy chce z nim porozmawiać zawsze się wymiguje…
- Hej – usłyszałam nagle głos bardzo dobrze mi już znany – Już nie śpisz?
- Nie… Jakoś nie umiałam – burknęłam i pochyliłam się nad kubkiem kawy – A ty? – spytałam po chwili spoglądając na nią – Czemu nie śpisz?
- Też… jakoś nie umiałam… Zayn strasznie chrapie – powiedziała uśmiechając się lekko pod nosem… To bolało… Jej szczęście… Z chłopakiem którego kocham… Jednak z nią było mu dobrze, więc skoro Go kocham… Powinnam się cieszyć jego szczęściem… Niestety tak nie jest…
- Wiesz… Ja chyba pójdę się przejść… - wstałam od stołu i skierowałam się do wyjścia
- Van… Coś nie tak… - usłyszałam jej lekko zatroskany głos
- Nie… Wszystko w porządku… - wymusiłam lekki uśmiech, wzięłam jeszcze zimową kurtkę i wyszłam z domu… A co do Perrie… To była właśnie ta rzecz, która wkurzała mnie najbardziej… Że była taką cholernie fajną i miłą osobą… Szłam białymi ścieżkami parku… Ludzi było mało, no ale była w końcu ósma rano i był styczeń… Ale przynajmniej mogłam w spokoju pomyśleć… Nagle ktoś na mnie wpadł i popchnął mnie z takim impetem i upadłam na śnieg
- Przepraszam… Naprawdę nie chciałem… - kiedy usłyszałam ten głos szybko się podniosłam i spojrzałam na niego – Ooo… Vanessa…
- Vanessa…? Od kiedy tak do mnie mówisz? Niall… co się dzieje…?
- Nic… - powiedział i już chciał mnie wyminąć ale złapałam go za rękach i odwróciłam w swoją stronę
- Możesz przestać?! – spytałam już nieco wkurzona
- O co Ci chodzi? – wyrwał się
- O co???!!! Odkąd wróciłam do domu, nie odzywasz się do mnie! Omijasz mnie… - ściszyłam ton – Co Ci zrobiłam…?
- Nic…
- Więc czemu…
- Bo przeze mnie prawie zginęłaś… - spuścił głowę
- Przecież to nie twoja wina…
- Właśnie że moja… - Niall zachowywał się dokładnie tak jak ja po śmierci rodziców…
- Ale nic mi nie jest – uśmiechnęłam się lekko
- Na szczęście…
- Przestań… Zakończmy już ten temat… Ok.?
- Ale ja… - spojrzałam na niego - ……Ok… - wyszeptał i spojrzał na mnie, a ja wtuliłam się w niego. Czułam jak mocno wali mu serce. W jego uścisku, było mi tak dobrze… Tak bardzo się cieszę, że mam takiego przyjaciela, jak on
- Wracamy do domu?
- Tak… - ruszyliśmy więc w drogę, nagle Niall zapytał – A co z Zaynem?
- A co ma być? – odparłam spoglądając w ziemię
- Dalej się nie odzywacie?
- Nie…
- Czemu?
- Przecież wiesz…
- Porozmawiajcie ze sobą… I pogódźcie się…
- Ale my się nie pokłóciliśmy…
- Ale się do siebie nie odzywacie od prawie dwóch miesięcy… A on pewnie nie wie dlaczego…

Dwie godziny później
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi mojego pokoju… Po chwili pojawił się w nich… Zayn
- Musimy porozmawiać – powiedział podchodząc do mnie
- Nie mamy o czym…
- Mamy… Powiesz mi w końcu o co się wściekasz?
- Możesz wyjść?!
- Nie dopóki mi nie odpowiesz!
- To sobie tu stój, a ja wychodzę!! – ominęłam go ale nagle poczułam jak szarpnął mnie za rękę i przyciągnął do siebie – Puść mnie!
- Nie, najpierw mi odpowiedz!
- Nie!!! – krzyknęłam mu prostko w twarz
- Co się z tobą dzieje… Czasami naprawdę aż słów do Ciebie brakuje!
- Mało książek czytasz to i słownictwo ubogie! – prychnęłam
- Uspokój się w końcu!
- To nie ja nie daje spokoju ludziom!
- Chce tylko pogadać!
- Ale ja nie chcę… - powiedziałam już zadziwiająco cicho – Proszę puść mnie…
- Nie…
- Zayn ja… - nie dokończyłam, gdyż on połączył nasze usta w pocałunek…
______________________________________________
Przepraszam!!! Przepraszam WAS bardzo!
Za to, że tak długo nie dodawałam rozdziału i że ten jest taki fatalny... Po prostu nie mam czasu i weny... Mam nadzieję, że mi wybaczycie : )
  • awatar This one moment...: Omg, jak ja mogłam cię tak opuścić?! Ten rozdzialik jest wspaniały! :P Uwielbiam cię, dziewczyno <3
  • awatar Anuśkaaa: Fajny blog*.* Zapraszam do mnie;3
  • awatar Live not Die because One Direction Δ: Aww , no i się pocałowali ! Grr .. czekałam na to . ! ^.^ . Bogu dzięki że ona żyje , że się pogodziła z Niall;em ! ;* Rozdział geialny i nie martw sie , czytać twojego opowiadanie nie przestanę ! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Rozdział IV

- Więc… - zaczął Zayn – Chciałbym wam kogoś przedstawić… - nagle do salonu weszła wysoka i szczupła dziewczyna o blond włosach
- Hej – przywitała się – Jestem Perrie
- No właśnie, Perrie… Jest moją dziewczyną… - powiedział uradowany, a ja czułam jak łzy napływają mi do oczu, szybko je wytarłam żeby nic nie było widać
- Cześć – odpowiedzieli wszyscy i zaczęli się po kolei przedstawiać, niestety w końcu przyszła kolej na mnie
- Miło mi… Van jestem – uścisnęłam lekko dłoń, którą mi podała, czułam jak ogarnia mnie smutek i jednocześnie przerażająca wściekłość
- A to ty jesteś Vanessa… Zayn wiele mi o tobie opowiadał… - powiedziała a ja uśmiechnęłam się lekko – Bardzo Ci współczuję, tego co się stało…
- Wiecie ja pójdę już do siebie… - ruszyłam w kierunku schodów, ale nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek i odwrócił
- Nie zostaniesz z nami? – to był Zayn
- Nie, dzięki – powiedziałam z ironią i wyrwałam mu swoją dłoń

Dwa tygodnie później
W domu panuje jakaś taka dziwna atmosfera… Chodzi tu o mnie i Zayna… Niegdyś najlepsi przyjaciele, a teraz pomimo tego że mieszkamy w jednym domu… Nie odzywamy się do siebie… Nie, to ja nie odzywam się do niego… Wiem, że tak nie powinnam, ale to boli… Patrząc jak są szczęśliwi, kiedy to ja chciałabym być jego dziewczyną… Na szczęście mam jeszcze Nialla… On również stał się niestety jakiś taki cięty w stosunku do niego i wiem… że to również przeze mnie… Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi
- Hej mogę wejść – zza progu wyłonił się Niall
- Jasne, coś się stało? – powiedziałam odchodząc od okna przy którym stałam
- Chciałem się zapytać, czy nie pojechałabyś ze mną do…
- Nie – przerwałam mu stanowczo
- Ale nawet nie dokończyłem – odparł zdziwiony
- Nigdzie nie jadę…
- Czemu?
- Widziałeś jaka tam jest pogoda?
- Tak… Pada śnieg i… Oł… - przerwał domyślając się chyba o co mi chodzi
- No właśnie
- Wiem, ale… No przestań skoczymy tylko do sklepu – podszedł do mnie
- Niall ale…
- Proszę, nic się nie stanie… - spojrzałam w jego błękitne oczy, naprawdę nie dziwię się, że podoba się tylu dziewczynom
- Niall…
- Obiecuję… - uśmiechnął się lekko
- Ja… nie…
- Proszę, musimy kupić prezenty, zwłaszcza dla małej… No chodź…
- … Dobra… - to było ciężkie, ale nie mogę przez mój lęk zniszczyć KOLEJNYCH świąt… Zeszliśmy na dół, spojrzałam w stronę salonu… Szybko pożałowałam tej decyzji… Zayn i Perrie tyle tylko powiem… Niall zauważył, że stanęłam jak wryta, więc złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu.
- Nie przejmuj się nim – powiedział gdy odpalał już auto – Dupek z niego i tyle…
- Nie mów tak… Przecież to twój przyjaciel… - samochód ruszył… A mnie podniosło się ciśnienie, byłam przerażona, choć pewnie to dziwne…
- Może, ale… - spojrzał na mnie… Siedziałam z zamkniętymi oczami z całej siły trzymając fotel – Ej… spokojnie – położył rękę na mojej – Nic się nie stanie – jednak pomimo jego słów miałam bardzo złe przeczucia… Wiedziałam, wręcz byłam pewna, że wydarzy się coś złego… Jak zawsze… Ale chyba byłam w błędzie, bo po piętnastu minutach dojechaliśmy do sklepu cali i zdrowi
- Otwórz już te oczy i wysiadaj – powiedział Niall ze śmiechem w głosie, zrobiłam jak kazał
- Ok. – odparłam gdy weszliśmy już do sklepu – Musimy kupić prezenty dla wszystkich i dekoracje… Od czego zaczynamy?
-Prezenty – krzyknął Niall wbiegając w regały… Szczerze to zakupy były udane, może pomimo tego, że biegaliśmy i darliśmy się po całym sklepie, a ludzie gapili się na nas jak na debili… Ale co tam Humor popsuł mi się dopiero wtedy gdy wyszliśmy na zewnątrz… Dawno nie widziałam, żeby tak mocno sypał śnieg… Niall złapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu, włożyliśmy zakupy po czym sami usiedliśmy. Chłopak włączył wycieraczki aby śnieg choć trochę opad
- Może poczekamy aż przestanie padać? – wyszeptałam
- Przestań, to tylko śnieg. Przyjechaliśmy tu to i dojedziemy z powrotem – oby tak było-pomyślałam. Auto ruszyło, od domu dzieliło nas kilka minut… Nagle usłyszeliśmy jakiś trzask i samochód stanął…
- Co jest?! – spytałam wystraszona
- Nie wiem… Przecież z autem było wszystko dobrze…
- Ale najwidoczniej nie jest! – spojrzałam w jego stronę i zamurowało mnie… Chciałam zacząć krzyczeć, ale nie potrafiłam wydobyć z siebie ani słowa
- Van wszystko ok.?
- Ruszaj ten cholery wóz! – krzyknęłam w końcu ruszając rękami, wciąż nie odrywając wzroku od okna chłopaka… Wtedy on też spojrzał tam i próbował natychmiast odpalić auto… I udało mu się to, niestety było już za późno… Kolejny trzask i huk, tylko sto razy głośniejszy… Kolejne dźwięki syren, krzyki… I ciemność…
Otworzyłam oczy… Ta przerażająca biel… Dziwiło mnie to, że stoję, bo dobrze pamiętam to co się wydarzyło… Wypadek… Kolejny wypadek… Nagle usłyszałam jakieś ciche mruczenie i szloch, odwróciłam się od okna przy którym stałam i ujrzałam… Nialla… Miał nogę i rękę w gipsie a głowę owiniętą bandażami… Siedział na krześle przy łóżku szpitalny… Powoli do niego podeszłam
- Niall – wyszeptałam, ale on nie reagował – Niall! Niall cholera! – dalej nic… Wtedy spojrzałam na osobę leżącą na łóżku… To niemożliwe… Nie… Jak… To byłam ja……
______________________________________________
I jak? Może byc ? Czy tragiczny?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Rozdział III

Oparłam głowę o szybę i chyba za bardzo się rozmyśliłam bo nie zwróciłam uwagi na to jak ktoś wszedł do pokoju
- Co robisz ?.
- Siedzę i myślę, dlaczego jestem taka głupia.
- Głupia ?.
- Tak.
- Dlaczego ?.
- Bo kocham kogoś , z kim nie mogę być.
- Kogo niby?
- Zayna… - i wtedy się opamiętałam co ja przed chwilą powiedziałam, Boże ja naprawdę jestem głupia, odwróciłam się w stronę osoby, która stała i patrzyła na mnie z wyszczerzonymi oczami… To mój koniec…
- Co? – spytał z niedowierzaniem, zamknął delikatnie drzwi i do mnie podszedł
- Ja… yyy… -spojrzałam na niego i od razu spuściłam głowę
- Ej, spokojnie – powiedział – Nie powiem mu- uśmiechnął się do mnie, ja nie wiedziałam co powiedzieć
- Dzięki – wyszeptałam tylko i oparłam głowę o jego ramię
- Nie masz za co, przecież wiesz, że możesz zawsze na mnie liczyć… A mogę Cię o coś zapytać?
- Pewnie…
- Dlaczego mu tego nie powiesz..?
- No bo… - wzięłam głęboki oddech – Jesteśmy przyjaciółmi i ja… nie chce tego zepsuć…
- Ale Van może on…
- Nie Niall na pewno nie… Muszę po prostu o tym zapomnieć i już… To chyba nie jest takie trudne…
- Uwierz mi… Jest i to bardzo… - szepnął, tak jakby nie chciał żebym to słyszała
- A ty skąd to wiesz..?
- Powiedzmy, że ja też próbowałem zapomnieć…
- I co udało Ci się?
- Nie… Do dziś nie potrafię…
- A ona, kim kol wiek jest, nic do Ciebie nie czuje…? Pytałeś ją…?
- Nie musiałem…
- Dlaczego…?
- Bo ona kocha kogoś innego…
- Przykro mi, ale uwierz, nie wie co traci… Jesteś świetnym facetem i na pewno znajdziesz w końcu dziewczynę, która to doceni…
- Szkoda, że to nie ona…
- Jej błąd… Nawet nie wie co traci…- nastała cisza, słychać było tylko nasze oddechy… Jednak to mi nie przeszkadzało… Bardzo cieszyłam się, że mam Go przy sobie, że jest moim przyjacielem. Oczywiście z wszystkimi stąd się przyjaźnię, ale z Zayn’em i Niall’em najbardziej…

16:15
- Weście to przełączcie, ileż razy można patrzeć na jedno i to samo?!
- Dużo! – krzyknęli równocześnie Li, Niall i Stella
- No błagam was! – próbowałam wyrwać Li pilot od telewizora, serio nie rozumiem ile można patrzeć na Toy Story – Li przełącz to!
- Nie!
- Proszę! Już to widzieliście, z milion razy!
- I co z tego! To taki wzruszający film..!
- Taa… Ale dla dzieci! – powiedziałam a ten spojrzał na mnie z groźną miną
- Ludzie słuchajcie! – krzyknął Zayn wchodząc do salonu – Ludzie! – powtórzył gdy zauważył, że nikt go nie słucha – Podszedł do telewizora i go wyłączył
- Ej!! – krzyknęli wszyscy prócz mnie – Właśnie oglądaliśmy film!
- Ale mam wam coś ważnego do powiedzenia
- Czy może być coś ważniejszego od Toy Story?! – krzyknął Liam
- Tak może!
- To udowodnij!
- Dziękuje, właśnie do tego zmierzam… Otóż…
- Streszczaj się! – burknął Niall
- To dajcie mi powiedzieć!
- Kiedy włączycie film? – spytała znudzona Stella
-Jak powiem to co chciałem powiedzieć!
- No to mów! Czekamy…
- Więc… - zaczął Zayn – Chciałbym wam kogoś przedstawić… - nagle do salonu weszła wysoka i szczupła dziewczyna o blond włosach
- Hej – przywitała się – Jestem Perrie
- No właśnie, Perrie… Jest moją dziewczyną… - powiedział uradowany, a ja czułam jak łzy napływają mi do oczu
______________________________________
Przepraszam...
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam i, że rozdział taki marny...
Miałam po prostu zbyt dużo nauki i nie miałam kiedy dodac...
Mam nadzieję, że mi wybaczycie
Poza tym chciałam Wam podziękowac za wejścia i komentarze Naprawdę nie wiem co bym bez Was zrobiła Dziękuję!!!
  • awatar Live not Die because One Direction Δ: To sie porobiło .. :O ♥
  • awatar HardLife♥: Van przyznała się Niall'owi?! Dobry z niego przyjaciel ! <3 też takiego chce ! ^^ Toy Story ! Haha , Van , z Liam'em nie wygrasz xD Jezu , Zayn , gdybyś tylko wiedział , że obok ciebie stoi twoja potencjalna dziewczyna ... MARNY ?! Świetny , genialny i wgl ! Informuj mnie <3
  • awatar I’m in love with you ♥: ale mnie zaskoczyłaś, ooo nie ! nie wytrzymam, Zayn! dlaczego? kurczę ale tutaj słodziutki jest Niall, fajnie by było gdyby byli raze, Grr .<3 kooooocham to mało powiedziane.;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Rozdział II

- Przepraszam… - wyszeptałam, a on chyba oniemiał
- Co? – powiedział spokojnie
- Przepraszam jasne… Wiem…, że zasłużyłam sobie na to co teraz ze mną zrobisz… I nie wiem jak udało Ci się ze mną wytrzymać te dwa lata… Wiem też, że moje przeprosiny są niczym, ale chcę żebyś wiedział, że naprawdę, naprawdę przepraszam… - czekałam na jaką kol wiek odpowiedź, ale on milczał, nie wiedział co powiedzieć
- Van… - powiedział w końcu zrezygnowanym głosem, niestety coś mu przerwało… Było to ciche łkanie… Wszyscy byli nagle wpatrzeni w punkt za mną, odwróciłam się więc… I ujrzałam czerwoną i zapłakaną twarz Stelli… Szybko do niej podeszłam i wzięłam na ręce
- Nie płacz malutka… - powiedziałam, gładząc ręką jej głowę
- Proszę… Nie wyjeżdżaj… - wyszeptała i jeszcze mocniej mnie przytuliła – Proszę… - nastała chwila ciszy, którą w pewnym momencie przerwano
- Ona się nigdzie nie wybiera… - usłyszałam za sobą głos Harrego, postawiłam Stellę na ziemi i odwróciłam się w jego stronę, a on się lekko uśmiechnął i podszedł do nas – Wytrzymałem dwa lata to i wytrzymam kolejne, nie? – nie wiedziałam co powiedzieć… on tyle przeze mnie przeszedł… A teraz… Tak po prostu… Do brata to ja faktycznie mam szczęście… Stałam jak słup, nie umiałam wydusić z siebie ani słowa… On podniósł brwi na wznak, że oczekuje mojej odpowiedzi
- Dz-dziękuje – wyszeptałam w końcu i przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam, wciąż byłam w szoku, tak bardzo się cieszyłam…
- Nareszcie – powiedziała Stella i przytuliła się do nas…
- Ooo – usłyszałam głosy chłopaków – Taka mała szczęśliwa rodzinka – oni również rzucili się do uścisku… Miałam nadzieję, że teraz wszystko będzie już dobrze…

Tydzień później
No, tak… Już minął tydzień… Zmieniłam się, przyznaję… Oczywiście nie jest jeszcze idealnie, ale źle już też nie ma…
Wytarzałam się z łóżka i przetarłam oczy, na zegarku widniała dziesiąta, wiedziałam jednak, że dziś mam cały dom dla siebie, bo chłopcy pojechali do studia, a Stella z nimi więc, chata tylko dla mnie. Poszłam do łazienki odbębniłam poranną toaletę, ubrałam (http://allani.pl/system/user_collections/big/4ec/0d9_a988589ec546bd3b5a4f36c6a671dc1f81ad5105.jpg?1352127907) i zeszłam do kuchni. Podeszłam do blatu i już chciałam zacząć, kiedy poczułam czyjeś ręce na mojej tali. Wystraszona podskoczyłam i odwróciłam się do tyłu. Spotkałam wtedy czekoladowe oczka Zayna.
- Aż taki jestem straszny? – zapytał z uśmieszkiem na twarzy
- Myślałam, że jesteście w studiu… - wciąż nie potrafiłam oderwać wzroku od jego oczu
- Oni tak, ale ja źle się poczułem i postanowiłem zostać w domu, razem z tobą – uśmiechnęłam się lekko, od jakiegoś czasu szczerze jakoś dziwnie czuję się w jego towarzystwie… Jest tak… inaczej, nie wiem dlaczego…
- Chyba patrzę w najpiękniejsze oczy świata – BOŻE DROGI!!! Ja chyba nie powiedziałam tego na głos!!!
- Co? – jego uśmiech się powiększył, a ja czułam jak palę się ze wstydu… Kurwa ja też nie mam czego powiedzieć!
- Ja… yyy… - zatkało mnie
- Wiesz… Dziękuję, ale najpiękniejsze oczy na świecie ma osoba która stoi przede mną… - no to teraz już wyglądam jak spalony burak, spuściłam głowę aby tego nie widział… Jednak on położył rękę na moim policzku i podciągnął moją głowę tak bym na niego spojrzała… Jego twarz zaczęła zbliżać się do mojej… Dzieliły nas dosłownie milimetry i wtedy usłyszałam trzask zamykanych drzwi, a do kuchni wparowali chłopcy… Szybko odskoczyłam od Zayna i spojrzałam na nich
- A wy…? Co tu robicie? – spytał z uśmieszkiem na twarzy Louis
- Ja… - zaczęłam – Chciałam… zrobić śniadanie… Ale jednak nie jestem głodna… To ten… Ja lecę do siebie – powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju. Zatrzasnęłam drzwi i padłam na łóżko… Zastanawiałam się co się przed chwilą wydarzyło… No właściwie to nic ale do czego prawie doszło… Przecież my… Jesteśmy przyjaciółmi… Nikim więcej i niech tak pozostanie… Boże… Nie wieżę, że coś takiego palnęłam… Czasami po prostu chciałabym sobie przywalić… Nie no, muszę o tym zapomnieć, tak będzie najlepiej, przecież nic się nie wydarzyło… Podeszłam do okna i usiadłam na ogromnym obsypanym poduszkami parapecie… Oparłam głowę o szybę i chyba za bardzo się rozmyśliłam bo nie zwróciłam uwagi na to jak ktoś wszedł do pokoju
- Co robisz ?.
- Siedzę i myślę, dlaczego jestem taka głupia.
- Głupia ?.
- Tak.
- Dlaczego ?.
- Bo kocham kogoś , z kim nie mogę być.
- Kogo niby?
- Zayna… - i wtedy się opamiętałam co ja przed chwilą powiedziałam, Boże ja naprawdę jestem głupia, odwróciłam się w stronę osoby, która stała i patrzyła na mnie z wyszczerzonymi oczami… To mój koniec…
________________________________
Przepraszam, że wczoraj nie dodałam i przepraszam, że rozdział taki nudny... Po prostu brak mi weny... Ogólnie to zastanawiam się nad zawieszeniem bloga...
  • awatar Live not Die because One Direction Δ: jak zawiesisz bloga , to my wszystkie kiedyś cię i tak znajdziemy i życ nie damy !! ;** . Nie mmożesz ! -.- W Zayn'ie ? No nie moge . ;*** . Kogo zobaczyła , kooogo ?! ♥
  • awatar This one moment...: Nie no dziewczyno, ja się pytam co to ma być? Jak możesz pisac tak genialne opowaidania? Heh, nie mogłam wyrobić kiedy przeczytałam to o tych oczach <3 Heuheuheuheu, jesteś świetna ;] Geeeeenialny rozdzialk ;] I kto taki stał w drzwiach? Zayn, Harry? Jestem bardzo ciekawa ;] Czekam na nexta ;P Pisz szybciótko ;*** M.
  • awatar sylwankaa.: genialny <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Rozdział I

Nie umiałam się utrzymać na nogach, strasznie kręciło mi się w głowie. Weszłam chwiejnym krokiem do domu, zamykając za sobą drzwi. Od razu wszyscy się zbiegli
- Ty wiesz cholera która jest godzina?! – krzyknął Harry gdy tylko mnie zobaczył
- Szczerze… to nie wiem… - odparłam uśmiechnięta
- Znowu jesteś piana?
- Odwal się – ominęłam go i ruszyłam w stronę schodów, ale on złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę
- Powiedz czy ciebie już kompletnie gnie?!
- Zamknij się debilu! – warknęłam i wyrwałam mu swoją rękę
- Nie przeginaj dobra?!
- Bo co mi zrobisz? – wtedy Harry podniósł rękę jakby chciał mnie uderzyć – Co? Uderzysz mnie?! No to śmiało! Wal! – on i zrezygnowany opuścił rękę
- Idź już… - powiedział i spuścił lekko głowę. Poszłam więc do swojego pokoju, ledwo się utrzymując na nogach. Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku. Spojrzałam na szafkę nocną, a na twarzy pojawił mi się lekki uśmiech… Stało tam zdjęcie, nie wiem dlaczego pomimo tego wszystkiego wciąż je trzymam… choć… może to dlatego, że zawsze poprawia mi humor, cokolwiek by się nie działo i jak bardzo byłabym zła… Byłam na nim ja, Stella i Harry… Ciężko pomyśleć, że kiedyś byliśmy takim zgodnym rodzeństwem… Zawsze mogłam na niego liczyć, był moim przyjacielem… Ale to było jeszcze przed śmiercią rodziców i Annie… To przeszłość, choć bardzo bym chciała żeby tak wciąż było… Niestety… nie jest… Wiem, że może być lepiej… Ale jak dla mnie zbyt dużo się stało… Annie była moją najlepsza przyjaciółka i nie umiem uwierzyć, że Hazzy ta śmierć nie poruszyła… Oni nie byli razem, ale widać było, że zależy im na sobie… A rodzice… Kochałam ich i nadal kocham, choć po śmierci Annie nie okazywałam im już tego tak często… Teraz już ich przy nas nie ma… I to przeze mnie, przez moje zachowanie… Wszyscy mi wmawiają, że to nie moja wina… Ale ja czuję, że tak jest… Wiem, że powinnam o tym zapomnieć i żyć dalej, ale to nie jest takie łatwe… Czasami gdy kłócę się z bratem, chciałabym przestać i tak po prostu się do niego przytulić, pogodzić się z nim… Ale nie potrafię… Nie umiem… Moje życie to katastrofa… Rozmyślenia przerwało mi pukanie do drzwi…
- Proszę… - powiedziałam choć nie miałam ochoty już nikogo widzieć
- Hej – to był Zayn – Mogę?
- Jasne… - powiedziałam, on podszedł i usiadł obok na łóżku
- Van… czemu ty mu to robisz? – spojrzałam na niego, w jego oczach malowała się troska i smutek…
- Zayn…
- Przecież, on Cię kocha i po prostu martwi się o Ciebie
- Ja wiem, ale…
- To przestańcie się już kłócić… - przerwał mi – Wiem, że wiele przeszliście ale dalsze kłótnie w niczym nie pomogą… - łzy napłynęły mi do oczu, wiedziałam, że ma racje… - Nie płacz… - powiedział i mnie przytulił… Tutaj to on był moim przyjacielem…
- Dziękuję… - wyszeptałam, wciąż w niego wtulona
- Za co?
- Że jesteś… - on się tylko uśmiechnął i spojrzał tymi swoimi czekoladowymi oczami w moje
- Ale proszę, pogódźcie się, w każdym razie chociaż spróbujcie
- Zayn…
- Proszę – powiedział – A teraz idź spać, bo już późno – pocałował mnie w czoło i wyszedł z pokoju. Ja siedziałam i zbytnio nie wiedziałam co teraz zrobić… Zayn ma rację, to jasne… Ale nie tak łatwo powiedzieć przepraszam osobie której wyrządziło się tyle krzywd… Żałuję tego, jak najbardziej… Chyba po prostu boję się, że mi nie wybaczy…

Następnego dnia
Podniosłam się na łóżku, głowa mi pękała, ale dobrze wiedziałam od czego. Powoli poczłapałam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, rozczesałam włosy, nałożyłam lekki makijaż i ubrałam (http://allani.pl/system/user_collections/big/0be/0d4_c8990a12559af665983d74d725a86a7a40a45dad.jpg?1351886381). Wyszłam i powoli, po cichu kierowałam się schodami w dół. Jednak stanęłam jak zaklęta gdy usłyszałam swoje imię. Wychyliłam jeszcze trochę głowę do przodu i nasłuchiwałam.
- To co niby mam zrobić? – usłyszałam załamany głos Harrego
- Harry przestań… - powiedział chyba Louis
- Tyle, że ja już naprawdę nie daje rady…
- Ona ma dopiero siedemnaście lat, dla niej to po prostu za dużo… - Zayn
- Ja mam osiemnaście i co?
- Harry ona nie jest tobą… Poza tym straciła też swoją najlepszą przyjaciółkę…
- Wiem to, współczuję jej… Ale chłopaki to moja siostra i kocham ją, nie chcę żeby w życiu znów cierpiała, a tutaj ze mną tak jest… Nie umiemy ze sobą nawet normalnie porozmawiać, ciągle się kłócimy i wrzeszczymy na siebie – łzy spływały mi po policzkach, wiedziałam, że tak jest, ale bolało mnie, że on tak przez to cierpi – I macie racje… Ona już zbyt dużo przeszła… Dlatego najlepiej będzie… Jak stąd wyjedzie…
- Co?! – krzyknęli wszyscy, nie mogłam uwierzyć w to co powiedział
- I co masz zamiar zrobić?! – powiedziałam, weszłam spokojnie do salonu i spojrzałam na niego, on gdy tylko mnie zobaczył poderwał się z fotela, na którym siedział
- Van…
- Oddać mnie?! – powoli szłam w jego stronę – Ale pewnie nikt z rodziny nie będzie mnie chciał, więc od razu możesz mnie do sierocińca wysłać! Chyba, że tam też nie będą chcieli takiej zołzy… Możesz mnie oczywiście sprzedać, wyrzucić z domu! Kto się skapnie, że mnie nie ma! – krzyknęłam gdy byłam już przed nim, łzy wciąż spływały mi po policzkach, chłopacy stali jak wryci.
- Vanessa, proszę posłuchaj mnie… - powiedział, a łzy powoli zaczęły napływać mu do oczu – To nie tak, że nie chcę abyś tu została… Po prostu nie daję rady… - spuściłam lekko głowę, aby nie spoglądać w jego oczy, w których było tyle bólu…
- Przepraszam… - wyszeptałam, a on chyba oniemiał
- Co? – powiedział spokojnie
- Przepraszam jasne… Wiem…, że zasłużyłam sobie na to co teraz ze mną zrobisz… I nie wiem jak udało Ci się ze mną wytrzymać te dwa lata… Wiem też, że moje przeprosiny są niczym, ale chcę żebyś wiedział, że naprawdę, naprawdę przepraszam…
_____________________________________
I jak? Przepraszam, że taki denny... Postaram się, aby kolejne były lepsze
  • awatar luv my harreh ♥: Niesamowity... Bardzo mi się podoba <3
  • awatar 'o9 ∞‏: Jest idealny . Wprost genialny :* Mam nadzieję że Hazza nie odeśle jej nigdzie i postara się z nią dogadać . Pisz szybko następny :* Kocham :*
  • awatar Gość: Świetne :) Czekam na nastepny ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Nareszcie
  • awatar This one moment...: Chłopcy przeszli samych siebie ;*** Uwielbiam, tą piosenkę ;] Heh, buziak od Liama ;** M.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dwa lata temu 24.12
- No, cholera, już idę!!! – krzyknęłam gdy usłyszałam kolejny dźwięk klaksonu. Szybko zeszłam na dół, zamknęłam drzwi i pobiegłam do samochodu
- Ileż można? – spytał tata
- Długo – burknęłam i skierowałam wzrok w okno. Padał śnieg, w końcu była wigilia. Którą w tym roku mieliśmy spędzić z babcią w Londynie. Podróż nie miała być długa, jednak ja pomimo tego nie należę do osób, które w taką pogodę, w zimę lubią jeździć samochodem, zwłaszcza, że w ten sposób zginęła moja najlepsza przyjaciółka…
- Daleko jesce – spytała czteroletnia Stella
- Gdyby nasza kochana siostrzyczka, raczyła ruszyć swój tyłek z domu szybciej, już dawno byśmy tam byli – powiedział Harry, z ironią gdy wymówił „kochana siostrzyczka”
- Zamknij się dobra – syknęłam i spojrzałam z wściekłością na niego
- Sama się zamknij – warknął – Przez ciebie cholera wszędzie musimy się spóźniać! Wiem, że ta twoja przyjaciółka nie żyje, ale to nie powód żeby złość wyładowywać na nas!
- Możecie w końcu przestać! – krzyknął tata i odwrócił się do tyłu aby na nas spojrzeć… Nie patrzył na drogę i wtedy… Usłyszałam tylko huk, poczułam jeszcze jak Harry przyciska mnie i Stellę do siebie, a potem… Kompletna ciemność…
Usłyszałam jakieś dźwięki, chyba syreny policji, karetki… I jakieś krzyki, płacz… Czułam straszny ból… Próbowałam otworzyć oczy, ale nie miałam siły…
W końcu mi się udało… Jednak szybko je zamknęłam bo oślepiła mnie przerażająca biel… Nie wiedziałam gdzie jestem i co się stało… Wciąż jednak czułam ten straszny ból… Otworzyłam więc powoli oczy… Zobaczyłam jakieś rozmazane postacie… Jedna z nich, ta która była ubrana na biało, podeszła do mnie
- Witam – powiedziała – Dobrze, że się pani obudziła
- Gdzie ja jestem…? – wyszeptałam
- W szpitalu w Londynie, mieli państwo wypadek… Bardzo nam przykro… Ale…
- Jaki wypadek – przerwałam jej – Jakie państwo?
- Pani, pani siostra …rodzice… i brat – wskazała dłonią na drugą osobę, a ona podeszła do nas. Ja patrzyłam zdezorientowana – Nic pani nie pamięta? – pokręciłam przecząco głową. Nagle do pokoju ktoś wszedł
- Przepraszam pani doktor ale jest pani proszona na sale
- Oczywiście już idę, przepraszam… - powiedziała i wyszła, spojrzałam na chłopaka, a on usiadł na łóżku na którym leżałam
- Van, tak się cieszę, że się obudziłaś – powiedział łapiąc mnie za rękę, ja miałam lekki strach w oczach – Naprawdę mnie nie pamiętasz…? – zapytał po chwili
- Przepraszam, ale nie… - skądś go kojarzyłam, ta twarz, te oczy… ale nie pamiętam
- A pamiętasz może co się stało? – spuściłam wzrok- Wypadek? Nasza kłótnia? Londyn? Święta? Nic..?... A może Annie ( przyjaciółka)? – i wtedy… wszystko nie wiem dlaczego ale mi się przypomniało… Choć nie wiem czy to dobrze… Bo przyjemne wspomnienia to, to nie były…
- Boże… - wyszeptałam – Harry… Ten wypadek… Gdzie mała i rodzice? – spytałam ze strachem w głosie
- Stella jest u babci, oboje odnieśliśmy niewielkie obrażenia, tylko jakieś drobne stłuczenia – podwinął rękach swojej bluzy i zobaczyłam bandaż – Ale to nic takiego… Najbardziej martwiliśmy się o Ciebie… Leżysz tutaj już od kilku dni…
- A co z rodzicami?!
- Oni…
- Nie… Proszę nie mów, że…
- Nie żyją…
- Jak to nie żyją?! – krzyknęłam ze łzami w oczach
- Zginęli na miejscu…
- Przeze mnie… - łzy zaczęły spływać mi po policzkach
- Co ty opowiadasz?! Przecież to nie twoja wina!
- Moja… Gdybym się tak nie zachowywała, tata nie przestałby patrzeć na drogę i teraz… by żyli… To ja powinnam umrzeć, nie oni…
____________________________
Może byc czy nie za bardzo?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 

Vanessa "Van" Styles - Siedemnastolatka. Ma młodszą siostrę Stellę i starszego brata Harrego z którym mieszka. Obwinia się za śmierc rodziców. Od tego wydarzenia jest nie do poznania. Co prawda już wcześniej były z nią problemy, ale nie aż takie. Jednak pomimo tego jak się zachowuje jest naprawdę wrażliwą dziewczyną.

Stella Styles - sześciolatka. Miła i przyjacielska dziewczynka. Razem z siostrą mieszkają ze starszym bratem i jego zespołem. Wszyscy tam ją kochają. Nienawidzi gdy jej rodzeństwo się kłóci, co zdarza się dosyc często

Ich nie trzeba przedstawiac
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Epilog

3 Lata później

Siedziałam na ławce w ogrodzie i podziwiałam piękny widok… Harry bawiący się już z trzyletnią Oliwką. Nie byliśmy razem… Harry chciał wrócić, ale ja bałam się, że będzie jak wcześniej… Więc w końcu dał sobie spokój… Ale pomimo tego odwiedza nas, a właściwie małą, kilka razy w tygodniu, miesiącu, zależy… Oliwia zawsze się cieszy gdy Go widzi, zresztą ja tak samo… Tęsknię za nim…
- Muszę już iść malutka – powiedział Harry do Oliwki
- Tatusu zostann – odpowiedziała słodziutko przytulając się do niego
- Chciałbym, ale nie mogę…
- A das mi calusa?
- Oczywiście – uśmiechnął się, wziął ją na ręce i pocałował
- A mamusi tez das? – Harry spojrzał na nią, później na mnie i znów na nią – Mamusi bedzie pzyklo jak jej nie das – Postawił ją na ziemi i podszedł powolnym krokiem w moją stronę. Usiadł obok mnie i po raz kolejny na mnie spojrzał… Moje serce waliło tak mocno, że bałam się, że mi wyskoczy… Harry powoli się do mnie zbliżył… I pocałował w policzek… Kiedy poczułam jego usta, po prostu… Tak bardzo za tym tęskniłam… Trzy lata musiałam bez nich żyć… I nie wiem jakim cudem mi się to udało… Harry chyba też za tym tęsknił, bo chwilę później jego usta znalazły się na moich… Był to delikatny ale namiętny pocałunek… Kiedy się od siebie oderwaliśmy momentalnie na naszych twarzach pojawił się uśmiech
- Widzis jak mamusia sie ciesy? – spytała uśmiechnięta Oliwka
- Wiecie – zaczął Hazza – Dziś chyba sobie daruję próbę i zostanę z Wami – spojrzał na mnie – Mogę? – ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i Go pocałowałam
- Kocham Cię – wyszeptałam
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Jasne – on nagle uklęknął przede mną, a z kieszeni wyciągnął małe, czerwone pudełeczka, w którym gdy je otworzył ukazał się przepiękny pierścionek
- Czy zostaniesz moją żoną? – chciało mi się płakać, oczywiście ze szczęścia
- Tak, tak! – wskoczyłam mu w ręce, a on zakręcił mną wokół siebie, po chwili postawił i założył pierścionek na palec
- Nie masz pojęcia jak Cię kocham. Przepraszam za to wszystko, zachowywałem się jak dziecko, przepraszam… Ale po prostu… Bałem się… Bałem się, że nie dam sobie rady… Że będę złym ojcem…
- Ale nie jesteś… - uśmiechnęłam się do niego – Spójrz na Oliwkę… Gdybyś był złym ojcem ona nie cieszyłaby się gdyby cię widziała… Kocha Cię… Ja też… - na jego twarzy również pojawił się uśmiech
- Też Was kocham – mówiąc to wziął małą na ręce i przytulił nas obie
- I zyli dlugo i scesliwie – powiedziała Oliwka
_____________________________________________
No, to już koniec. Mam nadzieję, że opowiadanie się podobało Przepraszam, że takie krótkie, ale moje już takie są
Za niedługo wrzucę postacie do nowego
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Rozdział 14 Ostatni

- Tak… To o co chodzi?
- Harry… Ja… Jestem w ciąży…
- Co…? Jak to w ciąży…? Ale z kim…? – złapałam się za czoło i przewróciłam oczami
- Z tobą debilu
- Aaa… AAA… Będę tatą!!! – Harry złapał mnie i obrócił w wokół siebie, nie wiem czemu ale chciało mi się śmiać – Będę tatą!!!
- Więc nie jesteś zły? – spytałam gdy odstawił mnie na ziemię
- Zły? Porąbało Cię? Jestem szczęśliwy jak jeszcze nigdy! – uśmiechnął się szeroko i pocałował mnie w czoło

Osiem miesięcy później
Jest przepięknie, naprawdę. Nie sądziłam, że może tak być. Razem z Harrym kupiliśmy sobie dom z pięknym ogrodem na obrzeżach Londynu. Każdą chwilę staramy się spędzać razem. Oczywiście, są koncerty, wywiady, trasy, ale dzięki temu gdy po tym się widzimy cieszymy się jeszcze bardziej. David i Jess, są małżeństwem od jakiegoś miesiąca może więcej. Zaś Nathalia… Dalej jest moją przyjaciółką, choć nie widujemy się tak często jak kiedyś. Ciągle jest z tym chłopakiem, z którym widziałam ją na lotnisku. Oczywiście nic do niego nie mam, jeśli jest z nim szczęśliwa to dobrze. Jednak jest jedna rzecz, która mi przeszkadza… Chodzi mi tu o zachowanie moje i Hazzy… Coś jest z nim nie tak… Sama nie wiem… Może to nic takiego, zapomnijmy o tym… Teraz akurat siedzę sama w domu bo chłopcy są w studiu. Jak zwykle potwornie się nudzę. Na spacer nie wyjdę, bo za zimno, a w domu co robić… W telewizorze nic nie leci kompletnie nic.. I nagle, cholera, skurcz…
- O Boże… Nie mów, że teraz…. Ała… - wzięłam telefon i wybrałam numer Harrego – No cholera odbierz! – to jednak nic nie dało, zadzwoniłam szybko do Li
- Halo?
- Liam, szybko przyjeżdżajcie!!! Chyba się zaczęło! – krzyknęłam i wypuściłam telefon z ręki. Po jakiś dziesięciu-piętnastu minutach pojawili się chłopcy. Louis mało nie zemdlał, cholera przecież to ja tu rodzę, a nie on.
- Już kochanie spokojnie…
- Spokojnie?! – Harry wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Po chwili dojechaliśmy do szpitala

3 miesięce później (godz. 02:13)
- Harry, proszę idź teraz ty, ja już nie mam siły – powiedziałam kiedy usłyszałam po raz kolejny płacz naszej córeczki Oliwi
- Lila, jestem zmęczony – przewrócił się na drugą stronę
- Czym niby? Przecież to ja cały dzień jestem na nogach i opiekuję się małą… - nic nie odpowiedział, podniosłam się więc z łóżka i podeszłam zmęczona do dziecka. Wyjęłam ją z łóżeczka i usiadłam z nią na fotelu, który stał obok naszego łóżka. Spojrzałam na nią, była taka śliczna, wprost nie do opisania.
- Ciii malutka – wyszeptałam i uśmiechnęłam się, jednak uśmiech szybko zszedł z mojej twarzy
- Czy ona może być w końcu cicho?! – usłyszałam głos Hazzy
- Harry, to przecież dziecko… - spojrzałam na niego z niedowierzaniem, że coś takiego powiedział
- Co z tego… Wiesz ja chyba prześpię się w salonie… Dobranoc… - wstał i wyszedł… To już kolejny raz… Zawsze gdy proszę Go o pomoc jest albo czymś zajęty, albo zmęczony… Kurczę ja też nie mam już siły, cały czas zajmuję się dzieckiem, dla siebie w ogóle nie mam już czasu, nawet pięciu marnych minut. Chyba, że Oliwka zaśnie… Ale wtedy muszę albo zrobić pranie, albo obiad, albo pozmywać… Też jestem zmęczona… Mała nagle się uspokoiła i zasnęła, włożyłam ją do łóżeczka i sama poszłam spać… Rano, obudziłam się około dziesiątej, mała jeszcze spała więc po cichu zeszłam na dół, myśląc, że zastanę Harrego. Jednak Go nigdzie nie było. Weszłam do kuchni, na stole leżała karteczka

Przepraszam, ale próbę mamy dziś wcześniej
Nie wiem o której wrócę
Harry

No tak… Jak zawsze…

20:15
Mała śpi już dłuższy czas, więc mam chwilę by odpocząć… Jednak tego nie robię, cały czas zastanawiam się gdzie jest Harry, przecież ileż można mieć próbę…?! Dzwoniłam do niego, ale jak zwykle nie odbiera… Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu, podniosłam się z kanapy i podeszłam do Hazzy.
- Hej kochanie – próbował mnie pocałować, ale się odsunęłam – Coś się stało?
- Ty wiesz, która godzina?!
- Wiem, przepraszam, ale potem z chłopakami poszliśmy na taką małą imprezkę z okazji wydania nowej płyty… - nie wierzyłam w to co słyszę
- Aha, czyli ty sobie balujesz, a ja nie dość, że zajmuję się małą to jeszcze zamartwiam się czy nic Ci nie jest?!
- Przestań, nic się nie stało
- Ja mam już dość, rozumiesz?!
- Lila uspokój się!
- Nie podnoś na mnie głosu! – miałam łzy w oczach – Jak ja niby mam się uspokoić?! Wiedziałam, że tak będzie, wiedziałam! Przyznaj ja i Oliwka gówno cie obchodzimy!
- Jak możesz tak mówić?
- To kiedy na przykład się nią zająłeś?! – stał i nie wiedział co powiedzieć – Możesz iść również teraz, mała jest na górze
- Dziś nie, jestem zmęczony… - przegryzłam dolną wargę
- Harry… Wyjdź stąd…
- Co? – spytał z niedowierzaniem
- Wyjdź stąd… - pokręcił głową i wyszedł z domu trzaskając drzwiami, budząc przy tym Oliwkę. Pobiegłam do niej, wzięłam na ręce i teraz płakałyśmy razem…
__________________________________
Przepraszam, że taki denny...
Epilog dodam jutro, postaram się również dodac przedstawienie postaci do nowego opowiadania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›